WywiadyNowa era polskiej lekkoatletyki
Aida Bella
Aida Bella
była reprezentantka Polski w short-tracku, brązowa medalistka Mistrzostw Europy w sztafecie, ekspert ds. PR i komunikacji

Nowa era polskiej lekkoatletyki

Lekkoatletka, multimedalistka olimpijska Natalia Bukowiecka w rozmowie z Aidą Bella mówi o rekordach, które już pobiła, i o tych, które jeszcze przed nią, o tym, czy ma czas wolny i jak go wykorzystuje oraz o zawodach sportowych, które lubi oglądać, choć nie ma na to czasu i o kuchniach świata, które chętnie poznaje.

Zdjęcia: Bartosz Maciejewski, Make up: Martyna Regulska, Stylizacja: Ireneusz Korzeniewski @styleman.pl, garnitur: @berg.official

Zdjęcia: Bartosz Maciejewski

Przyzwyczaiłaś już kibiców do swojego nazwiska, czy dalej mówią do Ciebie Natalia Kaczmarek?

Myślę, że na to potrzeba więcej czasu, ale dużo ludzi mówi do mnie, używając nowego nazwiska. Z biegiem czasu każdy się przyzwyczai.

Nie chciałaś zostawić sobie podwójnego nazwiska?

Nie, to był najgorszy scenariusz. Prędzej zostawiłabym tylko swoje. Podwójne byłoby strasznie długie i myślę, że po prostu uciążliwe dla mnie. Jako młoda dziewczyna chciałam zmienić nazwisko. Stwierdziłam, że jak będę zakładać rodzinę, będę brała ślub, to zmienię nazwisko. Dla mnie to nie jest duży problem. Wiem, że część ludzi miała na względzie kwestie marketingowe, ale myślę, że ja to dalej jestem ja i często się pokazuję w telewizji. Gdybym zmieniła nazwisko po zakończeniu kariery, mógłby być to większy problem, wprowadzałoby pewien zamęt. Teraz daję się poznać pod tym nowym, więc myślę, że to jest kwestia przyzwyczajenia.

Kończy się powoli rok 2025. Jaki był dla Ciebie?

Na pewno ciężki. To był rok olimpijski. Fizycznie bardzo ciężko pracowałam, miałam wyznaczony cel, chciałam zdobyć medal i go zdobyłam. Z trenerem od razu założyliśmy, że odpuszczamy fizycznie, będziemy troszkę lżej trenować. Niby to wszystko wiedziałam, ale ciężko było się z tym pogodzić, kiedy się jechało na zawody i wyniki nie były takie, jak bym chciała. Z tego względu ten rok był ciężki psychicznie. Stał pod znakiem nauki, bo nauczyłam się naprawdę dużo. Nauczyłam się cierpliwości, pokory, tego, że nie zawsze jest tak, jak byśmy chcieli i że trzeba czasem być dla siebie łaskawym. Jak idziemy na zawody i wiemy, że nie jesteśmy do końca dobrze przygotowani, trzeba po prostu to przyjąć, jeżeli się chce startować.

Jesteś bardzo ambitną zawodniczką. Udowodniłaś to w ciągu ostatnich kilku sezonów. Gdybyś miała zestawić rok po Tokio i rok po Paryżu, który był dla Ciebie lepszy sportowo?

Myślę, że ten jednak był dla mnie lepszy sportowo, ale wtedy byłam w zupełnie innym miejscu i byłam młodsza, więc rozwój może nie był łatwiejszy. Teraz mam sporo lepszą życiówkę, więc będzie mi się coraz trudniej poprawiać. Po Tokio moja życiówka wynosiła 50,70. Wtedy startowałam z takiego poziomu, dopiero zaczynałam bardzo szybko biegać, więc było mi dużo łatwiej osiągać dobre rezultaty. Wydaje mi się, że byłam bardzo niesiona sukcesami, bo to były moje pierwsze globalne medale, poza mistrzostwami Europy. W tym roku nie powiedziałabym, że nie miałam celu, bo tak naprawdę moim celem jest zawsze to, żeby się poprawiać i żeby osiągać jak najwyższe rezultaty, ale byłam trochę zawieszona. Szłam na start i nie czułam żadnych emocji. Pierwszy raz w życiu tak odczuwałam, bo ja mało się stresuję, ale zawsze te starty mnie cieszyły, czułam podekscytowanie, adrenalinę. Teraz szłam, żeby pobiec. To było strasznie dziwne i dziwnie mi było przejść nad tym do porządku dziennego. Zresztą nie chciałam tego robić, bo uważam, że to nie jest właściwe. Jednak ta mobilizacja na starty powinna być inna. Ja tego nie umiałam. Nie wiem, z czego to wynika. Może z tego, że tamten sezon był pełen emocji. Co chwilę się coś działo, mistrzostwa Europy i rekord Polski, igrzyska…

Zdjęcia: Bartosz Maciejewski

Gdybyś miała zestawić medale Igrzysk Olimpijskich, rekord Polski czy złoto z Rzymu sprzed kilku lat, kiedy towarzyszyły Ci najprzyjemniejsze emocje? Jesteś w stanie to w ogóle porównać?

Bardzo ciężko porównać, bo każdy medal zdobywałam na trochę innym etapie. Mówi się, że medal indywidualny jest cenniejszy – pewnie dla wielu osób tak, natomiast ja medale w sztafetach zdobywałam w zupełnie innym miejscu kariery. Wtedy wchodziłam do seniorskiego sportu i one mi pozwoliły przejść dalej, uskrzydliły mnie. Każdy medal wniósł cegiełkę do mojej kariery i mojego rozwoju sportowego.

Pobijając rekord Polski Ireny Szewińskiej w biegu na 400 m z 1976 r., zrobiłaś coś wielkiego.

Myślę, że tak. Wiele osób o tym mówiło. Wiemy, kim była Irena Szewińska – wybitna postać w polskiej lekkoatletyce. Kiedyś myślałam, że to jest rekord nie do pobicia. 49:28. Gdy pierwszy raz złamałam 50 s, uważałam to za coś niesamowitego. Później, kiedy pobiłam ten rekord, sama byłam w szoku. Powiedziałam sobie: tak, to jest coś wielkiego, bo po prostu być najlepszą w historii Polski, to naprawdę duże osiągnięcie.

Wiemy wszyscy, jak wielkim show jest bicie rekordu świata przez Mondo Duplantisa. Z tym też oczywiście wiążą się gratyfikacje finansowe. Czy Ty w swojej konkurencji też dostajesz wynagrodzenie za bicie rekordu Polski?

Nie ma za to gratyfikacji finansowej. To tylko zależy od moich prywatnych kontraktów. Myślę, że za pobicie rekordu świata Mondo też nieźle jest wynagradzany przez swoich sponsorów, ale jest też nagroda od World Athletics. Dla każdego sportowca jest określone, że ok. 50 tys. dolarów otrzymuje się za pobicie rekordu świata w każdej dyscyplinie olimpijskiej.

Oglądałaś igrzyska na żywo?

Przyjechałam do wioski dzień albo dwa przed startem. Moje starty były rozłożone co dwa-trzy dni, więc pomiędzy sobie odpoczywałam. Leżałam, spędzałam ten czas tak, żeby się skoncentrować i zregenerować jak najlepiej, więc nie było mi dane gdzieś pójść. Na dole w misji był telewizor,  siadałam tam sobie i kibicowałam.

Zdjęcia: Bartosz Maciejewski

Zbliżają się zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie. Będziesz je oglądać? Który zimowy sport najbardziej Ci się podoba?

Pewnie będę oglądać, chociaż nie cały. To zajmuje bardzo dużo czasu. Mogę być wtedy na przykład w RPA i tam mogą nie pokazywać transmisji. Kiedyś bym powiedziała, że najbardziej lubię skoki narciarskie, bo był taki moment, że co niedzielę się siadało i oglądało skoki narciarskie. Ja też to robiłam z rodzicami. Całkiem naturalne. Teraz chętnie bym oglądała łyżwiarstwo szybkie, bo jest ekscytujące.

Chciałabyś kiedyś spróbować jakiegoś ekstremalnego sportu? Jak byś się miała na jeden dzień zamienić i na przykład ubrać w taki strój, w jaki ubierają się zawodnicy z łyżwiarstwa szybkiego czy short tracku? Widziałabyś się w tym?

Nie wiem. W innym życiu mogłabym spróbować łyżwiarstwa figurowego, bo jest piękne. Zawodniczki mają ładne stroje i są bardzo ładne umalowanie. Ja się kompletnie do tego nie nadaję, bo na łyżwach może bym pojechała, ale te wszystkie figury to dla mnie kompletna czarna magia.

Jesteś ambasadorką różnych marek. Jak ci z tym? Dobrze się czujesz w tym świecie sportowym?

Staram się to łączyć, bo wiem, że to jest nieodłączna część mojego życia. Wiadomo, że dostajemy z tego wynagrodzenie. Jeżeli chcemy zarabiać, dobrze jest mieć sponsorów i partnerów. Cieszę z mojej współpracy. Współpracuję z fajnymi markami. Czy jestem do tego przyzwyczajona? Trochę tak, trochę nie, bo na pewno łatwiej by było być tylko sportowcem. Czasami obowiązki nie są dla mnie superkomfortowe, bo wiadomo, muszę znaleźć na nie czas, którego mam mało. Jednak często to są fajne wydarzenia. Lubię czasem ubrać się ładnie, mieć sesję. Często chodzę w dresie, zupełnie niepomalowana, chodzę na treningi. Sesja, stroje, make up – dla każdej kobiety to jest coś fajnego.

Lubisz sobie czasami zaszaleć? Lubisz wydać pieniądze na jakieś przyjemności? Jeśli tak, to na co?

Ostatnio trochę szaleję. Nie będę ukrywać, że trochę poszalałam, ale myślę, że to nie jest najlepszy pomysł.

Czy Konrad o tym wie, czy dopiero się dowie?

Konrad się śmieje i mówi, że zasłużyłam na to. Kupiłam ostatnio trochę biżuterii i torebkę, ale jeżeli chodzi o Konrada, to oboje lubimy się dobrze ubrać.

Myślę, że fajnie czasami nagrodzić po prostu samą siebie za ciężką pracę i za wszystkie wyrzeczenia. Myślę, że najwięcej pieniędzy wbrew pozorom wydaję na jedzenie.

A to ciekawe!

Bardzo lubię eksplorować różne restauracje.

Twoja ulubiona kuchnia?

Chyba lubię wszystkie, ale na pewno bardziej lubię japońską. Teraz byliśmy w Japonii, więc mogliśmy trochę pochodzić i po restauracjach, ale bardzo lubię kuchnię włoską. Bardzo lubię też tajską. Generalnie uważam, że chodzenie po restauracjach to jeden z lepszych sposobów na zwiedzanie danego kraju. Naprawdę to uwielbiam.

Wrócę do wątku wydatków. Czy macie z Konradem wspólne konto i kto więcej wydaje?

Mamy wspólne konto, ale mamy też osobne konta, więc myślę, że na nasze przyjemności, wydajemy osobne pieniądze, a gdzieś tam wspólne wydajemy na nasze wspólne wydatki.

Zdjęcia: Bartosz Maciejewski

Gdy patrzysz na siebie 16-latkę, która zaczynała drogę sportową, i na siebie teraz, co, oprócz nazwiska, się zmieniło?

Bardzo się zmieniłam. Mam 27 lat, więc nie jestem najmłodsza. Sport mnie ukształtował. Wszystko, co po drodze się wydarzyło, wiele mnie nauczyło. Nauczyłam się cierpliwości, choć dalej brakuje mi wiele do bycia cierpliwą osobą. Jestem pewna siebie i na pewno zdobyłam to dzięki występom na arenie międzynarodowej. Robię dużo rzeczy poza sportem, więc zyskałam obycie ze światem mediów. Jak przyszłam na pierwszy wywiad albo pierwszą sesję, to stałam zestresowana. Teraz robię to bardzo swobodnie. To kwestia doświadczenia.

Jakie dałabyś wskazówki młodym zawodnikom, którzy dzisiaj zaczynają swoją przygodę ze sportem?

Żeby znaleźli swoją drogę i żeby robili to, co lubią. Jeżeli ktoś nam mówi, że jesteśmy dobrzy w czymś, a my tego nie czujemy, to nie jest dobre. Oczywiście warto jest słuchać rad ważnych dla nas osób, natomiast wydaje mi się, że powinniśmy robić to, co czujemy i iść za głosem serca. Każdy z nas czasem popełnia błąd i nie poddawać się po pierwszym błędzie, tylko wstać i iść dalej.

Na koniec seria szybkich pytań. Hala czy stadion?

Stadion.

Gdyby nie sport, to…

To jest bardzo trudne pytanie. W tym momencie w ogóle się nie widzę poza sportem.

Zdjęcia: Bartosz Maciejewski

Sport nauczył mnie…

Wytrwałości, cierpliwości.

Kto zdobędzie medal podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie?

Z Polaków? Kurczę, to jest trudne pytanie. Nie wiem, ale mam nadzieje, że tych medali będzie dużo.

Natalia Bukowiecka za pięć lat.

Będziemy mieli rok 2030. Myślę, że będę już u schyłku kariery sportowej.

Co musi się wydarzyć, żebyś mogła określić się jako sportowca spełnionego?

Już jestem spełnionym sportowcem. Gdybym dzisiaj zakończyła swoją karierę sportową, czego nie planuję, jestem spełniona i zadowolona z tego, jak ona przebiegła.