MotoKombi klasy biznes
Szymon Piaskowski
Szymon Piaskowski
dziennikarz motoryzacyjny

Kombi klasy biznes

Wydawać być się mogło, że świat kręci się już dziś tylko wokół aut elektrycznych. Na szczęście są wciąż też takie samochody, jak Audi A6 Avant – czyli kombi wyższej klasy z trzylitrowym turbodieslem V6.

Po nie jest oczywiściej jedyny wariant napędowy tego modelu, ale kto chce w A6 diesla, ten mocniejszego nie znajdzie. Po raz pierwszy trzylitrowa „V6” o mocy 299 KM ma też do pomocy niewielką jednostkę elektryczną (do 24 KM), która ma neutralizować ewentualną opieszałość turbosprężarki i zapewniać dodatkowy „boost” podczas przyspieszania. A przede wszystkim zmniejszać zużycie paliwa, bo przy stałej prędkości silnik elektryczny potrafi sam napędzić ważące 2,2 tony kombi. Wreszcie, upłynnia on także działanie systemu start/stop.

Teraz długa lista zalet. Po pierwsze, zużycie paliwa. A6 Avant TDI nawet podczas pogoni po niemieckiej autostradzie nie zużyje więcej niż 10-12 l/100 km. Przy bardziej zrelaksowanym tempie na zwykłych drogach rezultat Audi to 7 l/100 km. W pierwszym scenariuszu oznacza to zasięg 600 km, w drugim – nawet 850. Dla elektryków to wyniki z serii niemożliwych, a w najlepszym razie mało prawdopodobnych.

Po drugie, Audi zapewnia kierowcy, że podróż będzie z gatunku tych, które mijają jakby od niechcenia. Do kabiny nie przedostają się prawie żadne dźwięki, pneumatyczne zawieszenie gładko neutralizuje nierówności, skrzynia płynnie zmienia biegi. Tu uwaga – naszym zdaniem sztuczne podbijanie melodii silnika jest niepotrzebne (da się wyłączyć). Wrażenia zza kierownicy są pierwsza klasa, także dzięki układowi tylnych skrętnych kół. W mieście poprawia on zwrotność, poza nim zwinność.

Audi A6 Avant TDI

Po trzecie, siła napędowa turbodiesla oznacza, że kierowca dysponuje potężnym zapasem osiągów. Do setki auto przyspiesza w 5,3 s, w dodatku napęd quattro zapewnia mnóstwo trakcji i potrafi żonglować momentem obrotowym, na przykład przesyłając go więcej na koła tylnej osi. Efekt jest taki, że A6 w tym wydaniu prowadzi się pewnie i stabilnie, nie mylić, ze „sportowo”. Lepsze określenie to „efektywnie”.

Po czwarte, sama kabina A6 Avant może być relaksująca, bo fotele mają funkcję masażu czy wentylacji, system audio jest świetny, multimedia responsywne i rozbudowane (trzeci ekran przed pasażerem z przodu), a przestrzeń dla czwórki pasażerów obfita.

Wady? Jest ich kilka, na czele z kontrastowym sposobem wykończenia. Materiały wyglądające świetnie (eleganckie szwy i przeszycia, alcantara, skórzana tapicerka) muszą dzielić miejsce z plastikiem typu piano black, który brudzi się i rysuje od samego patrzenia. W dodatku miejscami jakość wykończenia okazuje się tylko dobra, a Audi przyzwyczaiło nas do tego, że stanowiło wyznacznik. Mało rozbudowane są też możliwości personalizowania wyglądu cyfrowego zestawu zegarów.

Cenie należy się osobny akapit. W egzemplarzu widocznym na zdjęciach koszt dodatków niemal ją podwoił – opcje wywindowały rachunek z 355 900 do 631 030 zł! Co nie zmienia faktu, że w ginącym świecie modeli klasy biznes z turbodieslem A6 Avant to zawodnik
pierwsza klasa.