Pięć lat prób, setki kilometrów w zimnej wodzie i momenty, w których do celu brakowało naprawdę niewiele. Bartłomiej Kubkowski nie odpuścił. W tym roku dokonał tego, czego wcześniej nie zrobił nikt – przepłynął wpław Bałtyk ze Szwecji do Polski. Niemal 55 godzin nieprzerwanego wysiłku miało również wymiar charytatywny, bo wyzwaniu towarzyszyła zbiórka dla Fundacji Cancer Fighters.
Około 160 kilometrów. Niemal 55 godzin w wodzie. Dwie noce na otwartym morzu. Bez snu, odpoczynku i możliwości dotknięcia łodzi asekuracyjnej. 31 lipca 2026 r. Bartłomiej Kubkowski wszedł do Bałtyku po szwedzkiej stronie. 2 sierpnia wyszedł z morza na plażę w Dziwnowie. Jako pierwszy człowiek w historii przepłynął wpław Bałtyk ze Szwecji do Polski.
Na ten moment pracował przez pięć lat. W 2022 r. zakończył próbę po 115 km, rok później pokonał 116,8 km. W 2024 r. trudne warunki zmusiły go do wyjścia z wody po 71,6 km.
Najbliżej sukcesu znalazł się w 2025 r. Przepłynął 159 km i spędził w wodzie ponad 52 godziny. Do polskiego brzegu zabrakło mu zaledwie 11 km. Dla wielu byłby to moment, by powiedzieć: wystarczy. Kubkowski zdecydował, że spróbuje jeszcze raz.
Niemal 55 godzin bez przerwy
Pływanie na otwartym morzu niewiele ma wspólnego z przewidywalnością basenu. Są fale, prądy, wiatr, noc, zimno i zmęczenie narastające z każdą godziną. Zasady próby dodatkowo nie pozwalały na odpoczynek. Kubkowski nie mógł dotknąć łodzi asekuracyjnej. Jedzenie i napoje otrzymywał z pokładu za pomocą specjalnego wysięgnika. Nie mógł wejść na łódź ani przespać się choćby przez chwilę.
Musiał płynąć.
Do takiego wysiłku przygotowywał się przez lata. Pochodzący z Giżycka Kubkowski zaczynał od klasycznego pływania. Reprezentował m.in. Medyk Giżycko, Śląsk Wrocław, Kormoran Olsztyn i AZS UWM Olsztyn. Wielokrotnie zdobywał medale mistrzostw Polski. Później zamienił basen na sport ekstremalny. Został trzykrotnym srebrnym medalistą mistrzostw świata w pływaniu lodowym, a także ustanowił rekord świata w pływaniu 24-godzinnym, pokonując ponad 103 km.
Bałtyk pozostawał jednak jego największym niedokończonym wyzwaniem. Aż do sierpnia 2026 r.
Pomoc na pełnym dystansie
Ultra Baltic Swim od początku miał również drugi cel. Kubkowski od lat wspiera Fundację Cancer Fighters, pomagającą osobom zmagającym się z chorobami nowotworowymi. Hasłem tegorocznej edycji było „Pomoc na pełnym dystansie”.
Próbę można było śledzić na żywo dzięki transmisji internetowej i łączności Starlink. Wraz z kolejnymi kilometrami rosła kwota zbiórki dla podopiecznych fundacji.
Przed startem Kubkowski mówił, że Bałtyk jest dla niego czymś więcej niż trasą do przepłynięcia. Chciał pomagać ludziom, którzy każdego dnia „płyną pod prąd diagnozy”.
W 2025 r. zabrakło mu 11 km. Rok później wrócił po te jedenaście – i po wszystkie pozostałe – jako człowiek, który nie tylko ustanowił rekord. Pokazał, jak wiele może znaczyć decyzja, by po porażce jeszcze raz wejść do wody.

