MotoTrójka klasowa
Szymon Piaskowski
Szymon Piaskowski
dziennikarz motoryzacyjny

Trójka klasowa

Te trzy nowości wspólny mają w zasadzie tylko rok debiutu. Aston Martin zbudował 850-konne coupé dla stu pięćdziesięciu klientów, Mercedes pokazał jeden z najpopularniejszych modeli w gamie w nowej odsłonie, a Volkswagen będzie próbował udowodnić, że elektryczny crossover ma szanse w starciu między innymi z chińską konkurencją.

Aston nie zamierza rezygnować z dwunastu cylindrów, a Valen jest tego najlepszym dowodem. To najmocniejszy samochód z silnikiem z przodu w 113-letniej historii marki – 5,2-litrowe V12 z podwójnym doładowaniem zapewnia 850 KM i 1000 Nm maksymalnego momentu obrotowego już od 2500 obr./min. Do 100 km/h (a dokładnie do 96 km/h) auto rozpędza się w 3 sekundy, a prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 344 km/h. Nazwa pochodzi od łacińskiego „valens” – silny.
Nadwozie w całości wykonano z włókna węglowego, a konstrukcję odchudzono o 110 kg – między innymi dzięki magnezowym obręczom kół i tytanowemu układowi wydechowemu. Ten ostatni ma zresztą osobne zadanie: górne końcówki rur są zawsze otwarte, dolne otwierają się zależnie od trybu jazdy.
Valen powstanie w 150 egzemplarzach, pierwsze trafią do klientów w drugim kwartale 2027 r.

Aston Martin Valen

GLA to prawdziwa gwiazda Mercedesa, tym razem historia nowego pokolenia zaczyna się od wersji elektrycznej. Na start dostępne są trzy wersje: GLA 200 electric (224 KM), GLA 250+ electric (272 KM) oraz najmocniejszy GLA 350 4MATIC electric (354 KM), który do setki rozpędza się w 5,4 s. Odmiany hybrydowe ze spalinowym silnikiem 1.5 dołączą na początku 2027 roku.
Producent obiecuje do 657 km zasięgu – to dane wstępne – a dzięki instalacji 800 V dziesięć minut ładowania ma oznaczać przyrost nawet 270 km. Bagażnik urósł do 410 l, z przodu pojawił się schowek o pojemności 107 l.
W środku występuje zjawisko „ekranozy”: tak zwany MBUX Superscreen ciągnie się przez całą szerokość deski. Ceny zaczynają się od 205 100 zł za wersję 200 electric, za topowy wariant 4MATIC trzeba
zapłacić 244 500 zł.

Mercedes GLA

Volkswagen między innymi tym modelem stara się wrócić do korzeni, czyli aut względnie prostych, nieskomplikowanych w obsłudze, a przede wszystkim dobrze wycenionych. ID. Cross to elektryczny SUV wielkości spalinowego T-Crossa, który dostępny jest w cenie od 158 290 zł, przy czym mowa o wersji najmocniejszej, te słabsze z mniejszym akumulatorem będą kosztować nieco ponad 100 tys. zł. Napęd w ID. Crossie trafia na przednią oś, do wyboru będą trzy moce (116, 135 i 211 KM) oraz dwa akumulatory — 37 i 52 kWh. Większy z nich pozwala przejechać do 427 km według WLTP i naładować się od 10 do 80 proc. w mniej więcej 24 min.
Przy 4,15 m długości auto oferuje 475-litrowy bagażnik, a pod maską kryje dodatkowe 25 l schowka (tzw. frunk). Volkswagen chwali się wyposażeniem rzadko spotykanym w tej klasie, oczywiście dostępnym za dopłatą: masażem foteli, matrycowymi reflektorami czy nagłośnieniem Harman Kardon. Nasz ulubiony detal to tak zwany tryb „retro”,
który na cyfrowych zegarach wyświetla wskaźniki rodem z Golfa I.

Volkswagen ID Cross