FelietonSztuka wręczania prezentów
Tomasz Roy-Szabelewski
Tomasz Roy-Szabelewski
Elitarny Łobuz, @elitarny.lobuz

Sztuka wręczania prezentów

Ponieważ jesień to czas wzmożonego życia towarzyskiego i delegacji służbowych, odświeżmy naszą wiedzę z zakresu etykiety wręczania i otrzymywania prezentów.

Daniel pracuje w korporacji. Przyjaźni się z zamieszkałym w najwyższym wieżowcu mieszkalnym w Polsce potentatem produkcji części do maszyn przemysłowych Michałem. Michał tłumaczył mi kiedyś, co dokładanie wytwarza, ale jako humanista z ADHD zrozumiałem tylko, że robi jakieś coś do czegoś. Wszak małe, niepozorne wihajstry to najlepszy biznes.

Piękna jest przyjaźń Daniela i Michała, bo trwająca od czasów liceum, gdy obydwaj startowali w dorosłe życie z tego samego pułapu zamożności, a raczej jej braku. Astronomiczny sukces Michała nigdy nie zmącił ich relacji, aż do teraz. Otóż, Michał strasznie podpadł żonie Daniela. Czym? Na 40. urodziny Daniela przyniósł w prezencie butelkę magnum – bądź co bądź bardzo dobrego – szampana oraz bukiet kwiatów dla gospodyni. Żona uznała, że to niewystarczający prezent, bo – skoro przyjaciel jest krezusem – to winien był więcej wydać na podarunek dla jej męża. Daniel odezwał się do mnie z zapytaniem, kto ma rację. Czy prezent poniżej pułapu zamożności darczyńcy stanowi policzek dla obdarowywanego?

Ponieważ jesień to czas wzmożonego życia towarzyskiego i delegacji służbowych, odświeżmy naszą wiedzę z zakresu etykiety wręczania i otrzymywania prezentów.

Zacznijmy od przypadku Daniela i Michała. Otóż, wartość prezentu dobieramy pod kontem zamożności obdarowywanego, a nie naszej własnej. Ostatnie, czego chcemy, obdarowując osobę mniej zamożną od nas samych drogim prezentem, to wzbudzić w niej poczucie, że przy następnym spotkaniu powinna nam się odwdzięczyć równie okazałym podarunkiem. Chcemy uradować tę drugą stronę, a nie wprawić ją w zakłopotanie. Teraz odwrotna sytuacja – co podarować komuś, kto ma wszystko? Ten dylemat już dawno rozwiązał protokół dyplomatyczny. Brytyjska Ambasador w Polsce zwierzyła mi się ostatnio, że lubi dawać swoim gościom herbatę. Oczywiście, najwyższej jakości, w pięknym opakowaniu. Symbol brytyjskości, ale bez egzaltacji. W zeszłym roku prezydent Turcji sprezentował polskiemu premierowi list z 1745 r., w którym wielki kanclerz koronny Andrzej Stanisław Załuski wyraża podziękowania i wyrazy przyjaźni za działania ówczesnego przywódcy otomańskiego na rzecz zakończenia stanu wojny w Europie. Ten pięknie oprawiony dar Tusk otrzymał od Erdogana na spotkaniu dotyczącym wsparcia dla Ukrainy i, co za tym idzie, wspólnego bezpieczeństwa krajów NATO. Czy można sobie wyobrazić bardziej stosowny i przemyślany prezent? Tak serdeczny podarunek to też szczególne błogosławieństwo, gdy obdarowywana przez nas strona jest od nas znacznie zamożniejsza. Domowej roboty jabłecznik zrobi lepsze wrażenie niż butelka wina ze średniej półki, gdy gospodarze mają w zwyczaju nie schodzić poniżej Château Lafite 1982.

Co jeszcze warto wiedzieć o wręczaniu prezentów? W polskiej kulturze prezenty odpakowujemy przy obdarowującym. Amerykanie zabiorą je do siebie i dopiero tam otworzą. Jeżeli otrzymujemy prezent oraz kopertę, to przy świadkach otwieramy tylko prezent. Chyba że osoba obdarowująca zachęci nas także do otwarcia koperty. Wyjątek stanowią prezenty biznesowe w korporacjach oraz instytucjach publicznych. Tam antykorupcyjne procedury compliance nakładają na pracowników obowiązek upewnienia się przy obdarowującym, że zawartość prezentu, jak i koperty nie stanowi łapówki. Liczna impreza, na przykład ślub? Prezentów nie otwieramy. Zrobimy to na spokojnie następnego dnia, a za prezenty podziękujemy indywidualnie telefonicznie bądź korespondencyjnie. Nieudany prezent możemy przekazać dalej, ale warto prowadzić rejestr prezentów, aby ów podarunek nie trafił z powrotem do obdarowującego. Otrzymałeś od kogoś krawat, spinki, długopis? Zapisz ten fakt w takim rejestrze i w przyszłości na spotkaniu z tą osobą pojaw się – niby przypadkiem – z otrzymanym od niej prezentem. Tak zrobiła Elżbieta II z broszką otrzymają wcześniej od Michelle Obamy. Przedmioty z gwarancją wręczamy wraz z dowodem zakupu (w kopercie). Najważniejsze: zamazujemy cenę prezentu. Nie po to, aby ukryć, ile kosztował (to można sprawdzić w internecie), ale aby wysłać sygnał, że w przyjaźni cena nie gra roli… Czego chyba do końca nie zrozumiała żona Daniela.