Nigdy w historii nie było tak różnych samochodów, które wyposażono w napęd 4×4 – przyglądamy się nowościom, które już pojawiły się albo niebawem trafią na rynek. Wśród nich znajdziemy zarówno popularne SUV-y, jak i modele luksusowe czy elektryczne.

BMW X3
To już czwarta generacja modelu, który jest jednym z najpopularniejszych BMW na świecie. Wygląd auta, do czego ostatnio BMW nas przyzwyczaja, jest nieco kontrowersyjny – między innymi za sprawą dużych, podświetlanych „nerek”, ale nie można mu też odmówić pewnej ostrości. Auto urosło w każdym kierunku, tylko wysokość nadwozia jest mniejsza. Bagażnik pomieści 570 litrów (o 20 l więcej niż dotychczas). W kabinie uwagę zwracają dwa ogromne ekrany, oba zakrzywione. To one są centrum informacyjno-rozrywkowym – do wywołania najważniejszych funkcji służą przyciski na tunelu środkowym, obok pokrętła do obsługi systemu i niewielkiej dźwigni zmiany biegów.



W gamie znajdą się wersje benzynowe i wysokoprężne oraz hybrydy z „wtyczką” – z oferty zniknęła odmiana elektryczna. Wszy-stkie mają napęd 4×4, skrzynie automatyczne i moc od 197 do 398 KM. X3 jest w stanie ciągnąć przyczepę o masie do 2500 kg. Napęd 4×4 xDrive pozwala przesyłać napęd między osiami tak, by zapewnić możliwie dobrą trakcję i przyczepność, ale z uwagi na charakter marki, priorytet mają najczęściej tylne koła.
Dacia Bigster

Nowy model w gamie Dacii jest jednocześnie największym – w końcu nazwa zobowiązuje. Napęd 4×4 trafi tylko do jednej wersji silnikowej, tej o mocy 130 KM. Auto ma bardzo terenowy wygląd, jakby same osłony nadkoli i napompowane błotniki oraz prześwit miały świadczyć o jego zdolnościach off-roadowych. Z pewnością Bigstera polubią rodziny – i to nie tylko ze względu na konkurencyjną cenę, ale też dużą kabinę, której wykończenie nie razi taniością. Po raz pierwszy w Dacii na liście wyposażenia znalazły się takie elementy jak panoramiczny dach czy dwustrefowa klimatyzacja. Napęd 4×4 jest tu oczywiście dołączany – kiedy przednie koła tracą przyczepność, układ przenosi część siły napędowej na koła tylne, by auto mogło wygrzebać się z tarapatów lub po prostu efektywniej jechać na mokrym czy zaśnieżonym asfalcie.



JAECOO 7

SUV-em do miejskiego off-roadu (czymże on jest, zadajemy sobie pytanie) nazywają swój model Chińczycy z koncernu Chery, którzy w ostatnim czasie zalewają rynek nowościami. JAECOO 7 to 4,5-metrowy, ale niespecjalnie mocny SUV (ma 147 KM i silnik benzynowy), opcjonalnie dostępny z napędem 4×4 oraz różnymi trybami jazdy do wyboru (Piasek, Błoto, Śnieg, Offoad). Producent chwali się dużą wysokością brodzenia – wg niego autem można pokonywać przeszkody wodne o głębokości do 60 cm. Oczywiście nie ma tu mowy o typowo terenowym wyposażeniu (reduktor, blokady mostów), ale kierowcę podczas jazdy wspiera na przykład system kamer… 540 stopni – wyświetlają one obraz także spod samochodu. Chińczycy chcą przekonać Europę również bogatym, seryjnym wyposażeniem i konkurencyjną ceną – JAECOO 7 ma w standardzie elektrycznie regulowane fotele czy panoramiczny dach. Cena wersji z 4×4, nazwanej po prostu Offroad, to 157 900 zł.


Mitsubishi Outlander

Po kilku latach kariery za oceanem Mitsubishi Outlander nowej generacji wreszcie trafił do Europy. Poprzednika wycofano z oferty 3 lata temu. Nowy model jest dostępny wyłącznie jako hybryda plug-in, czyli taka, którą można ładować. „Na prądzie” auto może przejechać do 86 km. Układ napędowy składa się z silnika benzynowego o pojemności 2,4 litra (136 KM) oraz dwóch silników elektrycznych (z czego jeden napędza koła osi tylnej), a łączna moc układu to aż 302 KM. Wg producenta auto zużywa jedynie 0,8 l/100 km, ale oczywiście tylko wtedy, gdy akumulatory są naładowane i tylko na pierwszych 100 km. Zaletą podczas jazdy w lekkim terenie czy na mokrej lub zaśnieżonej nawierzchni będzie z pewnością charakterystyka pracy silnika elektrycznego, który od razu generuje swoją maksymalną moc.



Rolls-Royce Cullinan

Najkrótsza charakterystyka? To najbardziej luksusowy SUV świata i mimo tego, że początkowo niektórzy kręcili nosem na jego kontrowersyjną stylizację, to jednak sprzedaje się, jak na standardy Rolls-Royce’a, doskonale. Teraz kontrowersji jest jeszcze więcej, bo w odświeżonym wydaniu ma nowy układ reflektorów z „wąsami” w postaci świateł do jazdy dziennej. W kabinie ekran nie jest już chowany, tylko wkomponowany w deskę rozdzielczą, a zegary stały się cyfrowe – nadal jednak mamy tutaj analogowy zegarek, teraz ze słynną figurką Spirit of Ecstasy, czyli znakiem rozpoznawczym Rolls-Royce-ów. Napęd nie poddał się „elektryfikacji” – Cullinana nadal napędza jednostka V12 o pojemności 6,75 litra i mocy 571/600 KM. Tradycyjnie już Rolls-Royce nie podaje czasu przyspieszenia od 0 do 100 km/h.


Subaru Forester

Subaru to marka, która poza rajdami kojarzy się właśnie z napędem 4×4 – i to wyjątkowym, bo stałym (niezależnie od sytuacji zawsze napędzane są koła przedniej i tylnej osi). Nowy Forester (VI generacja) to auto, które co prawda ma głównie spełniać swoje zadania na asfalcie, ale dzięki wspomnianemu napędowi i prześwitowi wynoszącemu aż 22 cm, nie boi się też zjazdu z utwardzonych dróg. Do pokonywania takich atrakcji jak śnieg, błoto czy piasek można wykorzystać specjalne tryby jazdy, które aktywuje się poprzez nowy, pionowy ekran systemu multimedialnego. Co ciekawe, zegary Forestera pozostały analogowe. Choć dane na papierze nie wyglądają imponująco, napędza go 136-konny silnik benzynowy 2.0, a wspomaga jednostka elektryczna (17 KM), samochód porusza się zwinnie w ruchu miejskim, a prawdziwą osobowość pokazuje poza droga utwardzoną. Równie tradycyjne dla Subaru co stały napęd i silnik typu bokser jest też bogate wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa – w Subaru parasol systemów ochronnych nosi nazwę EyeSight i swoje działanie opiera na zestawie kamer, czujników i radarów. No i ta 8 letnia gwarancja bez limitu kilometrów…Czy można chcieć czegoś więcej?



Skoda Elroq

Trzeci elektryczny model Skody w historii po raz pierwszy zamiast słynnego logo na masce (indiański pióropusz ze strzałą) ma po prostu napis z nazwą producenta. Nadwozie o długości prawie 4,5 m zaprojektowano wg nowego, jak to ujmują styliści, języka stylizacji, który ma sprawiać, że auto wygląda na nowoczesne i solidne zarazem. Jak to w Skodzie, pomyślano o wielu praktycznych udogodnieniach (między innymi siatka na przewody do ładowania podwieszana pod półką bagażnika) oraz komforcie – duży rozstaw osi pozwala przypuszczać, że z tyłu będzie się można wygodnie rozsiąść. Auto będzie dostępne z napędem 4×4 tylko w jednej wersji – za to tej najmocniejszej (299 KM), która ma zapewniać w optymistycznym wariancie 560 km zasięgu. Zapewne w realnych warunkach będzie to raczej około 400 km.



Volkswagen Tayron

Tak jak Outlander, także Tayron trafił do Europy z USA – to auto dla tych kierowców, którzy szukają dużego, 7-miejscowego SUV-a z ogromnym bagażnikiem (850 lub 885 litrów ma ten w Tayronie). Model będzie dostępny z napędem 4×4 (dołączanym) w odmianach benzynowych z silnikiem 2.0 (204/265 KM) lub mocniejszym dieslem (2.0 TDI/193 KM). Czego spodziewać się po aucie? Przede wszystkim komfortu. Tayron nie ma ambicji, by być rasowym samochodem terenowym, ale można przypuszczać, że pierwszy lepszy śnieg czy błotnista droga nie zrobią na nim wrażenia. Kierowcy, którzy zamierzają ciągnąć autem przyczepy docenią, że Tayron może wziąć „na plecy” nawet 2500 kg.

