FelietonPortret polskiego bohatera miał trafić do Muzeum Hitlera
Marek Kozubal
Marek Kozubal
dziennikarz „Rzeczpospolitej”, współautor powieści szpiegowskich, w tym roku ukazał się jego thriller pt. „Milusha”

Portret polskiego bohatera miał trafić do Muzeum Hitlera

Komitet ds. Restytucji Królestwa Holandii rekomendował wydanie spadkobiercom obrazu, który został utracony w czasie II wojny światowej. Chodzi o „Portret oficera” pędzla niemieckiego artysty Johanna Friedricha Augusta Tischbeina.

Za kradzieżą portretu oficera z kolekcji Krasickich stał holenderski SS-man, zbrodniarz wojenny i przedsiębiorca. Komitet ds. Restytucji Królestwa Holandii rekomendował wydanie spadkobiercom obrazu, który został utracony w czasie II wojny światowej. Chodzi o „Portret oficera” pędzla niemieckiego artysty Johanna Friedricha Augusta Tischbeina. W chwili wybuchu wojny dzieło znajdowało się na Podkarpaciu.
Sprawa zwrotu jest dopinana. Dotychczas dzieło to znajdowało się w Kolekcji Dzieł Sztuki Holandii (numer inwentarzowy NK 1715). Co ciekawe, portret ten znalazł się w kolekcji holenderskiego zbrodniarza wojennego Pietera N. Mentena.
Komitet przeprowadził własne śledztwo, które jednoznacznie wykazało, że portret został zrabowany. Przedstawia on Jana Krasickiego (1763-1830) majora kawalerii, jednego z pierwszych odznaczonych orderem Virtuti Militari, bo już w 1792 r., za udział w kampanii przeciwko Rosji.

Rabowali ukraińscy chłopi, a potem Rosjanie
Rodzina Krasickich przed wojną była właścicielami zamku w Lesku, a także dworów w Bachórcu, Dubiecku i Stratyniu. Według historyka i bibliotekarza prof. Romana Aftanazego w majątku w Stratyniu znajdowała się cenna biblioteka, a także kolekcja ok. 200 obrazów, głównie autorstwa artystów zagranicznych.
„Jako dziecko dobrze pamiętam liczne portrety zdobiące ściany głównej jadalni w Stratyniu. Portret był tam wystawiony. Ojciec często mi go przypominał, podkreślając fakt, że był bohaterem narodowym, jednym z pierwszych odznaczonych Krzyżem Virtuti Militari, najwyższym Krzyżem za waleczność w boju” – wspominał spadkobierca obrazu we wniosku skierowanym do holenderskich władz. Złożył go syn hrabiego Stanisława Tomasza Augusta hr. Krasickiego z Siecina h. Rogala (1906-1977).
W momencie wybuchu wojny we wrześniu 1939 r. w tym dworze znajdował się Stanisław i jego rodzina. „W 1939 roku mój ojciec poszedł na wojnę, moja matka i młodszy brat mieszkali w dworze w Stratyniu. Kiedy dotarła wiadomość o najeździe Rosjan na Polskę od wschodu, moja matka została poinformowana przez lokalną policję, że musi wyjechać, ponieważ nasze życie jest w niebezpieczeństwie. Zrobiliśmy to natychmiast, zostawiając wszystko. Można założyć, że głównymi grabieżcami byli miejscowi Ukraińcy, wrogo nastawieni do wszystkiego, co polskie. Kilka dni po naszym wyjeździe przybyli Rosjanie i dokończyli to, co pozostało po ukraińskich grabieżach. Przypuszczalnie ten portret został następnie sprzedany lub skonfiskowany Ukraińcom przez tego holenderskiego kolaboranta, gdy Niemcy najechali Rosję w 1941 roku i zajęli tę część Polski” – wynika z dokumentacji zebranej przez holenderską komisję restytucyjną.

SS-man, zbrodniarz i koneser sztuki
Obraz znalazł się w rękach holendra Pietera Nicolasa Mentena. Do dzisiaj nie ma pewności, w jakiś sposób go zdobył.
To nietuzinkowa postać. Menten (1899-1987) urodził się w Rotterdamie. Krótko po I wojnie światowej osiedlił się w Polsce, najpierw w Gdańsku i Warszawie, a następnie we Lwowie. Specjalizował się w handlu dziełami sztuki i antykami. Po zajęciu wschodniej Polski przez Armię Czerwoną w 1939 r. Menten uciekł do Krakowa.
Po zajęciu Ukrainy przez Niemcy w 1941 r. wrócił do Lwowa w mundurze SS. Nawiązał współpracę z dr. Eberhardem Schöngarthem, dowódcą policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa (SD) w Generalnym Gubernatorstwie. W SS pełnił funkcję SS-Hauptscharführera w grupie do zadań specjalnych. Był m.in. tłumaczem, ale też brał udział w egzekucjach Żydów m.in. we wsi Podhoroce 7 lipca 1941 r. Przypisano mu też udział w zabójstwie polskich jeńców wojennych w 1939 r. w Uryczu.
Po wojnie początkowo skazano go na kilka miesięcy więzienia za „współpracę z wrogiem”. Przez ponad
25 lat żył dostatnio w Holandii jako szanowany kolekcjoner sztuki i przedsiębiorca, znalazł się nawet na liście najbogatszych Holendrów. W 1976 r. dzięki dziennikarskiemu śledztwu oskarżono go o zabójstwo Żydów i w 1980 r. skazano na 10 lat więzienia. Zwolniono jednak przedterminowo w 1985 r. ze względu na wiek i stan zdrowia. Menten zmarł w 1987 r.
W latach 1977-1979 trzyosobowa komisja śledcza pod przewodnictwem historyka profesora I. Schöffera prowadziła śledztwo w sprawie Mentena na zlecenie holenderskiego rządu. W rezultacie powstał obszerny tzw. raport Mentena, który ujawnił m.in. skalę dokonanego przez niego rabunku.
Z dokumentu tego wynika, że Menten nie tylko nabywał dzieła sztuki we Lwowie, ale też w Kijowie i Rydze. W styczniu 1943 r. został zmuszony rozkazem Heinricha Himmlera do opuszczenia Generalnego Gubernatorstwa. Wrócił do Holandii i osiedlił się w Aerdenhout. Jak wynika z dokumentów holenderskiej komisji śledczej, z terenów okupowanej Polski wrócił z jedenastoma sztukami bagażu i czterema wagonami kolejowymi pełnymi dzieł sztuki i cennych przedmiotów. Rejestr odprawy celnej w Krakowie wymienia 87 obrazów, ale nie podaje ich nazw. Właśnie ten rabunek pozwolił mu zbudować potęgę finansową.
3 kwietnia 1944 r. Pieter N. Menten sprzedał portret Krasickiego do przyszłego muzeum Hitlera w Linzu za kwotę 3 tys. guldenów holenderskich (w przeliczeniu na dzisiejsze ceny to ok. 22 tys. euro), ale zaraz po wojnie obraz ten powrócił do Holandii, bowiem na jego odwrocie znaleziono notatkę: „Tischbein/Menten”.