FelietonMikroprocesory made in Poland. Czy ma przed sobą realną przyszłość?

Mikroprocesory made in Poland. Czy ma przed sobą realną przyszłość?

Polska polityka przemysłowa ma długą historię planów, które zatrzymywały się na etapie dokumentu. Polityka półprzewodnikowa 2026+ jest dziś projektem uchwały. Jej wartość zależy wyłącznie od tego, co stanie się po jej uchwaleniu.

Polska kupuje co roku miliony procesorów do dowodów osobistych i paszportów – wszystkie od zagranicznych dostawców. Czy za dziesięć lat będziemy krajem, który rozumie technologię, której używa, czy tylko takim, który ją kupuje i ma nadzieję, że dostawca jej nie odetnie? Czy jest na to szansa? Okazja nadarza się właśnie teraz. Czy jesteśmy otwarci na to żeby z niej skorzystać?

Wewnątrz plastikowej karty, którą każdy Polak nosi w portfelu, siedzi mikroprocesor. Przechowuje dane biometryczne, obsługuje kryptografię, komunikuje się z czytnikami
na granicach całej Unii Europejskiej. Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, spółka Skarbu Państwa odpowiedzialna za produkcję dokumentów tożsamości, kupuje takich procesorów ok. 10 mln rocznie. Wszystkie
pochodzą z zagranicy.

To nie jest liczba, która powinna pozostać niezauważona. Jest konkretna, mierzalna i ilustruje coś, o czym polska polityka technologiczna mówiła od lat zbyt ogólnikowo: że kraj o ambicjach nowoczesnej gospodarki nie może być jedynie odbiorcą technologii krytycznych produkowanych przez innych.
Dyskusja o półprzewodnikach zbyt łatwo ewaluuje w stronę gigantycznych liczb: fabryki za 30 mld dol., linie produkcyjne wymagające lat budowy, procesy technologiczne o rozdzielczości kilku nanometrów. To sprawia, że cały temat wydaje się odległy od codzienności – domena gigantów takich jak TSMC, Intel czy Samsung, a nie kraj liczący blisko 40 mln mieszkańców i borykający się z deficytem budżetowym.

Tymczasem sedno sprawy leży gdzie indziej. Komisja Europejska w 2023 r. uchwaliła europejski akt w sprawie chipów (European Chips Act) nie po to, żeby każde państwo członkowskie zbudowało własną fabrykę chipów. Uchwaliła go dlatego, że pandemia COVID-19 ujawniła strukturalną słabość globalnych łańcuchów dostaw: ponad 90 proc. najbardziej zaawansowanych układów scalonych na świecie produkuje jedna firma, na jednej wyspie, oddalonej od kontynentu o zaledwie 130 km morskiej cieśniny. Kiedy ten łańcuch pęka – a historia ostatnich lat pokazała, że może pęknąć z wielu powodów – nie ma planu naprawczego, który zadziałałby szybciej niż w ciągu kilku lat.

W marcu br. roku Ministerstwo Cyfryzacji skierowało do konsultacji projekt uchwały Rady Ministrów w sprawie polityki dla sektora półprzewodników na lata 2026-2030. Dokument nosi tytuł „Polska w grze o przyszłość” i jest pierwszym kompleksowym planem dla branży w historii polskiej administracji. Konsultacje publiczne zakończyły się 2 kwietnia. Teraz dokument trafi pod obrady Rady Ministrów.

Polska strategia nie zakłada konkurowania z Tajwanem. Zakłada coś znacznie skromniejszego, ale realnego: że kraj może budować kompetencje w projektowaniu układów scalonych i w końcowych etapach ich produkcji – tak zwanym back-endzie, czyli obudowywaniu i testowaniu gotowych chipów – zamiast pozostawać wyłącznie ich nabywcą.

Musimy mieć świadomość, że Polska nie zaczyna od zera. Raport firmy Kearney z połowy 2024 r. plasuje nas na piątym miejscu na świecie pod względem atrakcyjności lokalizacyjnej dla back-endu – etapu produkcji, który nie wymaga miliardowych inwestycji w cleanroomy, ale za to wymaga wykwalifikowanych kadr, precyzyjnej infrastruktury przemysłowej i dobrego położenia logistycznego. W Europie Polska jest w tej klasyfikacji pierwsza. Na świecie przed nami stoją jedynie Tajwan, Malezja, Indie i Chiny.

Polska dysponuje również zapleczem akademickim i badawczym, które nie jest powszechnie doceniane poza środowiskiem specjalistów. Instytut Mikroelektroniki i Fotoniki sieci Łukasiewicz, CEZAMAT Politechniki Warszawskiej, Instytut Wysokich Ciśnień PAN czy PORT Łukasiewicz to ośrodki z dorobkiem uznawanym na arenie międzynarodowej. Łącznie środowisko naukowo-badawcze, zajmujące się fizyką i technologią półprzewodników, liczy w Polsce około tysiąca osób.

Problem w tym, że potencjał i pozycja to dwie różne rzeczy. Historia przemysłu technologicznego zna wiele krajów i firm, które miały kompetencje, lokalizację i ambicje, a mimo to pozostały podwykonawcami w cudzych łańcuchach wartości. Różnica między potencjałem a pozycją jest konkretna: wymaga systemu, infrastruktury, finansowania, partnerów i – co najtrudniejsze – konsekwencji w działaniu przez wiele lat.

Spośród licznych uwag zgłoszonych do dokumentu podczas konsultacji publicznych uwagę zwraca jeden szczególnie konkretny postulat: że Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych powinna stać się zamawiającym dla pierwszego polskiego mikroprocesora. Argumentacja jest prosta. PWPW kupuje regularnie, w przewidywalnych ilościach, do zastosowania o precyzyjnie zdefiniowanych wymaganiach technicznych – normy ISO i ICAO określają co do szczegółu, czego procesor w dokumencie tożsamości musi spełniać. To oznacza, że firma projektująca taki układ miałaby gwarantowany popyt, stabilną specyfikację i wiarygodnego klienta instytucjonalnego.

Jest to podejście znane z historii innych branż wysokich technologii: państwo jako pierwszy i kluczowy klient, który swoimi zamówieniami pozwala młodemu sektorowi osiągnąć skalę niezbędną do rynkowej samodzielności. Tak powstawał przemysł lotniczy, tak rozwijały się technologie satelitarne, tak budowano pierwsze komercyjne ekosystemy półprzewodnikowe na Tajwanie i w Korei Południowej.

Niemcy budują fabrykę TSMC w Dreźnie. Czechy rozwijają kompetencje w elektronice mocy. Polska centralna – Łódź, Bełchatów, region z zapleczem akademickim i obecnością przemysłu elektronicznego – ma szansę stać się węzłem komplementarnym wobec tych inwestycji. Szansa nie będzie czekać w nieskończoność.

Polska polityka przemysłowa ma długą historię planów, które zatrzymywały się na etapie dokumentu. Polityka półprzewodnikowa 2026+ jest dziś projektem uchwały. Jej wartość zależy wyłącznie od tego, co stanie się po jej uchwaleniu.