Każdy przypadek dopingu w sporcie jest porażką nie tylko konkretnego sportowca, sportowej idei fair play, ale też porażką sportu w ogóle. Jednak dopingowe oszustwo ikony sportu boli bardziej, a jeśli tą ikoną jest sportowiec, który angażuje się w szlachetne akcje, jest postrzegany jako człowiek z wielkim charakterem, wzór do naśladowania dla setek tysięcy ludzi na całym świecie, ból staje się jeszcze większy. Nie ma chyba w świecie sportu przykładu bardziej spektakularnego upadku sportowca i człowieka, jak historia gwiazdy profesjonalnego kolarstwa – Lance’a Armstronga.
12 października 1996 r. Lance Armstrong usłyszał diagnozę, która dla 25-letniego mężczyzny była szokiem – rak jądra w III stadium, z przerzutami do płuc, węzłów chłonnych i mózgu. Zawodnik podjął walkę. Po kilku miesiącach lekarze ogłosili, że całkowicie pokonał chorobę. Szybko wrócił do treningów, ale początkowo jego organizm był wyniszczony przez leki, a on przy wysiłku sportowym szybko się męczył. Jednak już 16 miesięcy po diagnozie wystartował w hiszpańskim wyścigu Ruta del Sol, w którym zajął 14 miejsce. W następnym roku pierwszy raz zwyciężył w Tour de France. Reakcje po jego sukcesie były podzielone, od absolutnego zachwytu, aż po głęboki sceptycyzm. Jeszcze w 1999 r. francuski Le Monde ujawnił, że w organizmie zawodnika wykryto śladowe ilości kortyzonu. Kolarz i jego team błyskawicznie przedstawili receptę (potem okazało się, że ze sfałszowaną datą) kremu na odparzenia siodełkowe. Przez kolejne lata amerykański kolarz siedmiokrotnie triumfował w wyścigu dookoła Francji. Armstrong stał się globalna gwiazdą nie tylko sportu, ale popkultury oraz symbolem zwycięskiej walki z rakiem dla milionów pacjentów onkologicznych. Niestety, wkrótce okazało się, że granice między bohaterem, a oszustem bywa bardzo cienka.
Na skraju bankructwa i załamania nerwowego
W 2001 r. irlandzki dziennikarz David Walsh opublikował w „The Sunday Times” artykuł kwestionujący niesamowitą formę Amerykanina po powrocie do ścigania. Jednym z kluczowych momentów na drodze do ujawnienia prawdy była książka napisana wspólnie z francuskim dziennikarzem Pierre’em Ballesterem „Tajemnice L.A”., w której pojawiły się m.in. zeznania masażystki zespołu US Postal, w którym startował wówczas Armstrong, Emmy O’Reilly. Opowiedziała ona o systemowym dopingu, w którym uczestniczył Lance Armstrong. Zawodnik zemścił się na niej i pozwał ją przed brytyjskim sądem o zniesławienie. W obliczu prawnej machiny adwokatów zawodnika kobieta stanęła na skraju bankructwa i załamania nerwowego. Kolarz postanowił wywrzeć presję na tych, którzy zarzucali mu oszustwo, wytaczał im procesy, groził im albo publicznie nazywał kłamcami. Pozwał m.in. gazetę „Sunday Times”, wydawnictwo La Martinière, groził pozwami i zorganizował publiczny ostracyzm wobec kolarza Christophe’a Bassonsa, publicznie nazwał kłamcą innego – Filippo Simeoniego. Jednak dopiero w 2010 r. ruszyło śledztwo federalne w USA po tym, jak były kolega z zespołu Armstronga Floyd Landis publicznie przyznał się do dopingu i oskarżył kolegę o zorganizowany proceder. W czerwcu 2012 r. Amerykańska Agencja Antydopingowa
(USADA) oficjalnie postawiła amerykańskiemu kolarzowi zarzuty stosowania dopingu. Armstrong był wtedy nie tylko najbardziej utytułowanym kolarzem, ścigającym się w zawodowym peletonie, ale też wielką postacią zaangażowaną w walkę z rakiem. Wkrótce amerykański kolarz został ukarany dożywotnią dyskwalifikacją i odebraniem wszystkich tytułów zdobytych w wyścigach dookoła Francji. Stracił też brązowy medal olimpijski
z Sydney z 2000 r.
Słynny wywiad u Oprah
Zawodnik przez cały czas wszystkiego się wypierał. Dopiero w styczniu 2013 r. w wywiadzie ze słynną dziennikarką Oprah Winfrey przyznał się, że oszukiwał w każdym Tour de France, przyjmował EPO, testosteron, kortyzon, ludzki hormon wzrostu oraz regularnie przeprowadzał nielegalne transfuzje krwi w celu zwiększenia wydolności, zmuszał innych do przyjmowania dopingu i zastraszał świadków. Trudno to uznać za wielki akt odwagi, skoro dowody winy nie pozostawiały wątpliwości. Największe oszustwo w historii sportu stało się faktem. Część środowiska kolarskiego odczuła ulgę, kibice poczuli się oszukani. Fundacja Livestrong, którą założył Armstrong do walki z rakiem, odcięła się od niego. Sponsorzy natychmiast zerwali kontakty, rozpoczęły się też procesy o zwrot nagród i odszkodowania.
Najlepszą puentą historii amerykańskiego kolarza mogą być słowa, które znalazły się w opisie książki dziennikarza Davida Walsha „Oszustwo niedoskonałe. Jak zdemaskowałem Lance’a Armstronga”: „Był legendą. Sportowcem wszech czasów. Pogromcą raka. Inspiracją dla setek milionów ludzi. Lance Armstrong oszukiwał nas wszystkich. Od samego początku. Prawie mu się udało. Ale jeden człowiek przerwał zmowę milczenia. Stanął sam w obliczu gigantycznego spisku. Próbowano go zastraszyć, przekupić, za wszelką cenę zamknąć mu usta. Bezskutecznie. W końcu go dopadł”.

